Relacja z Maratonu w Daleszcach.

2014-06-08, 19:31

Relacja z pierwszego startu naszego kolarza górskiego Dominika Grządziel z maratonu górskiego w Daleszycach .

Początek sezonu jak zwykle dla mnie pechowy. Drugi raz na maratonie ŚLR w Daleszycach i drugi raz po jeździe w ścisłej czołówce gubię trasę, bo kolesie urządzili sobie zabawę w wyprowadzanie kolarzy do lasu zmienianiem strzałek i wstążek... Szkoda gadać, jakie wspaniałe pomysły na niedzielne przedpołudnie ma nasza polska złota młodzież! :/
Ale wracając do wyścigu. Do felernego 40 km jechałem w czołowej grupie, nie raz nadając tempo na krótkich, ale soczystych podjazdach. Zdołaliśmy z chłopakami: Mateuszem Bieleniem, Michałem Fickiem i Michałem Neumannem zrobić bezpieczną przewagę nad resztą stawki. Czułem się bardzo dobrze, noga naprawdę solidnie podawała, no ale czasami to nie wystarczy... ;)
Po zgubieniu trasy i znalezieniu się w czarnym lesie po ok. 10 minutach zjechała się cała czołowa 15-tka zawodników. Postanowiliśmy, że z powodu tego zamieszania nie ścigamy się dalej tylko bierzemy wyniki z punktu pomiarowego, który był chwilę temu i razem jedziemy do mety. Na tamten moment wydawało mi się to uczciwe i sprawiedliwe rozwiązanie. Po jakimś czasie pilot prowadzący odnalazł drogę i wróciliśmy na trasę. I tutaj zaczyna się ta najmniej przyjemna część wyścigu... Kilku chłopaków pojechało trochę do przodu, by stopniowo podkręcić obroty i zacząć samotnie pędzić do mety... Jak to mówią "wznowili ściganie". Szkoda tylko, że zrobili to samopas, nie informując reszty! Nie chcę w tym miejscu nikogo osądzać, sam nie podjąłem już walki, tylko szanując wspólne ustalenia, tempem wycieczkowym wracałem do mety. Michał Neumann zatrzymał się nawet by pomóc innemu kolarzowi z łańcuchem... W każdym bądź razie w wynikach na stronie jestem na którymś tam miejscu poza 10tką, a w domu mam puchar z zwycięstwo w kategorii M2 (taka miałem pozycję na punkcie kontrolnym)...
Z perspektywy czasu, żałuję podjętej w tym gęstym, czarnym lesie decyzji! Mogliśmy razem wrócić na trasę i wznowić wspólnie ściganie, ale tak, żeby każdy z zawodników z owej 15tki był o tym poinformowany... Wyszło jak wyszło, więcej takiego błędu nie popełnię! Jedyne pocieszenie z fakcie, że przepracowana solidnie zima chyba przyniosła pozytywne rezultaty i może jakaś forma w tym sezonie będzie! ;) Czego i Wam życzę!!! :)

Mateusz Manowski

powrót

KOLARSTWO SZOSOWE I GÓRSKIE

2012-2019 © LK UKS Pszczyna. Wszelkie prawa zastrzeżone.